Kiedy myślimy o wiośnie, zazwyczaj wyobrażamy sobie zielone liście szumiące na wietrze. Tymczasem w świecie drzew „przebudzenie” to proces znacznie bardziej skomplikowany i rozciągnięty w czasie. To nie jednoczesny start, ale sztafeta, która zaczyna się, gdy pod naszymi butami wciąż chrzęści śnieg.

Zuchwała awangarda: Kwiaty przed liśćmi
Jako pierwsze, często wbrew mrozom i śnieżycom, budzą się te drzewa, które do miłości potrzebują wiatru.
Liderem wyścigu jest niepozorna leszczyna. Jej długie, żółte kwiatostany (tzw. kotki) potrafią sypnąć pyłkiem już w lutym. Dlaczego tak wcześnie? To strategia przetrwania – leszczyna musi zdążyć zakwitnąć, zanim las się zazieleni, aby liście nie blokowały wiatrowi drogi do kwiatów. Tuż za nią podąża olsza oraz wierzba iwa, której puszyste „bazie” pokryte są srebrzystym futerkiem, chroniącym pąki przed niskimi temperaturami. To właśnie one dają pierwszy posiłek budzącym się pszczołom.
Wybuch zieleni: Brzoza i płaczący klon
Dopiero w kwietniu, gdy słońce zaczyna przygrzewać, startuje konkurs na najszybsze zazielenienie się. Królową wczesnej wiosny jest brzoza. Jej strategia to „światło za wszelką cenę” – jako gatunek pionierski wypuszcza drobne, seledynowe listki błyskawicznie, by wyprzedzić konkurencję.
Ciekawostka: Zanim brzoza wypuści liście, w jej pniu zaczyna krążyć życie. Już w marcu rusza w niej intensywny przepływ soków (oskoły). Drzewo pompuje wodę z korzeni do gałęzi z taką siłą, że uszkodzona gałązka potrafi „płakać” słodkim płynem. To niewidzialny znak, że drzewo już nie śpi.
Równie szybki jest kasztanowiec, którego pąki pękają gwałtownie, uwalniając duże, dłoniaste liście, oraz modrzew – jedyne nasze iglaste drzewo zrzucające szatę na zimę, które wiosną ubiera się w jaskrawą, miękką zieleń.
Arystokratyczne śpiochy i pogodowe wróżby
Najdłużej każą na siebie czekać władcy lasu: dąb i jesion. Potrafią stać nagie nawet do połowy maja, niczym martwe pomniki pośród tętniącego życiem lasu. To ostrożność – ich młode liście są bardzo wrażliwe na przymrozki, więc „giganci” wolą wcisnąć przycisk drzemki i poczekać na stabilną pogodę.
To właśnie rywalizacja między tymi dwoma spóźnialskimi gatunkami stała się podstawą ludowych przepowiedni pogodowych, znanych w całej Europie. Nasi przodkowie bacznie obserwowali, które z tych drzew zazieleni się pierwsze, by przewidzieć pogodę na lato.
Stare przysłowie mówi:
„Kiedy dąb przed jesionem liściem odzieje, lato będzie suche, każdy ma nadzieję.Gdy jesion przed dębem puszcza, lato będzie jak pluszcza (deszczowe).”
W wersji angielskiej rymowanka brzmi podobnie: „Oak before ash, in for a splash. Ash before oak, in for a soak”.
Choć naukowcy twierdzą, że kolejność ta zależy bardziej od wilgotności gleby wiosną niż od przyszłej pogody, wielu leśników i rolników do dziś zerkając na korony drzew, po cichu liczy na zwycięstwo dębu.
